60 dni w ojczyźnie Andersena

60 dni w ojczyźnie Andersena minęło jak z bicza strzelił. Kalendarz oszalał i gubi kartki szybciej niż drzewa liście. A gubić już zaczęły i jesień zawitała do słonecznej jak dotąd Kopenhagi. Nie, nie zrobiło się zimno. Ciągle pedałuję po mieście moim zardzewiałym rowerem z romantycznie rozwianym włosem, płaszcz zostawiwszy w szafie. Ale dwa dni temu… Czytaj dalej 60 dni w ojczyźnie Andersena

Szczęki VI, czyli dlaczego nie należy gapić się w paszczę rekina

Poniedziałek. Poniedziałeczek. Ukochany początek tygodnia. Budzę się jak zwykle za późno i z nadzieją na łyk świeżej kawy człapię sennie do kuchni. Zerkam jednym (ledwo otwartym) okiem na znajdujący się po prawej stronie pokój dzieci i… odbiera mi mowę. Sypialnia wygląda jak kubistyczna wersja „Bitwy pod Grunwaldem” Matejki. Stojąc w progu kontempluję z otwartymi ustami… Czytaj dalej Szczęki VI, czyli dlaczego nie należy gapić się w paszczę rekina

List w butelce

Sierpień. Nadspodziewanie gorąca, jak na duńskie warunki, końcówka lata. Stoję w porcie w Gudhjem gapiąc się na niewielką łódeczkę pełną cieszących się słońcem turystów. Lada moment odbije od brzegu i popłynie w stronę Christiansø, maleńkiej wyspy położonej godzinę drogi morskiej na wschód od Bornholmu. Lada chwila ja też znajdę się na pokładzie, żeby utknąć na… Czytaj dalej List w butelce