6 sposobów na poznanie znajomych w nowym mieście – poradnik ekspatriantki

14448954_10209237288722205_4084072604895832223_n

Kiedy niespełna miesiąc po przyjeździe do Danii wrzuciłam na facebooka zdjęcie z kolacji urodzinowej, jedna z moich polskich znajomych zapytała – skąd ty znasz tych wszystkich ludzi, których zaprosiłaś? Przecież dopiero się przeprowadziłaś.

To samo pytanie powtórzyło się jeszcze kilkakrotnie, co sprawiło, że zaczęłam się nad tym zastanawiać. Prawdopodobnie zależy to od ilości wolnego czasu, determinacji i poziomu ekstrawertyzmu. Mam w Polsce (i w kilku innych miejscach na świecie) wystarczająco wielu dobrych znajomych i przyjaciół. Te najdłużej trwające, najbardziej zażyłe znajomości cenię najbardziej i pielęgnuję. Nie wyobrażam sobie jednak spędzić życia na skajpie. Gdybym nie chciała poznawać nowych ludzi, w ogóle nigdzie bym nie wyjeżdżała.

Oczywiście nie mam w zwyczaju chadzać ulicą i zapytywać ludzi czy czasem nie mieliby ochoty zawrzeć ze mną znajomości. Nie chodzę też samotnie do barów karaoke, czekając aż ktoś zlituje się i postawi mi drinka, wysłuchawszy mojego oszałamiającego wykonania „Yesterday” Beatlesów. Mam swoje sposoby, które mogą okazać się przydatne, zwłaszcza jeśli akurat przeprowadzacie się do nowego miejsca, okres studiów macie za sobą lub pracujecie z domu, nie mając na co dzień zbyt wielu okazji do spotkań.

Sposób pierwszy – CouchSurfing. Wielu z nas portal couchsurfing.org kojarzy się jedynie ze sposobem na tanie podróżowanie. Rejestrujesz się, wyszukujesz cel podróży, znajdujesz hostów którzy chcą cię poznać oferując w zamian kanapę/materac/łóżko i… ruszasz w świat, poznając lokalsów i omijając szerokim łukiem zapyziałe hotele. Ale CouchSurfing to znacznie więcej niż to. W tym momencie to około 7 milionów zarejestrowanych użytkowników z ponad 100 000 miast na świecie. Serwis ewoluuje w kierunku portalu społecznościowego dla podróżników, oferując możliwość tworzenia wydarzeń dla hostów i ich gości. W Kopenhadze spotkania couchsurferów odbywają się regularnie, kilka razy w tygodniu. Nie ważne czy jesteś tubylcem czy tylko przejeżdżasz przez miasto i szukasz towarzystwa. Nie ważne ile razy (i czy w ogóle) korzystałeś z portalu jako host/gość. Możesz pojawić się i mieć pewność, że spotkasz kogoś ciekawego.

W moim pierwszym tygodniu operkowania, cztery dni po przyjeździe do Kopenhagi, poszłam na jedno z regularnych spotkań CS w słynnej Christianii. Tam poznałam O., która jest moją bratnią duszą na tej obcej ziemi, i kilka osób, które między innymi później pojawiły się na mojej imprezie urodzinowej. Jedna z tych osób zaprosiła mnie później na domówkę, i tak już poszło…

14100441_10208960645446296_5521408625887401383_n
Piknik couchsurferów w jednym z kopenhaskich parków

Sposób drugi – MeetUp.com. MeetUp to fantastyczna strona, z której korzystałam jeszcze będąc au pair w Stanach. Jej zaletą jest to, że poznajesz ludzi o tych samych zainteresowaniach i masz możliwość uczestniczenia w wydarzeniach zorganizowanych specjalnie w taki sposób, aby łatwiej było nawiązać znajomość. Jeśli jesteś z gatunku osób bardziej nieśmiałych/introwertycznych, i ciągnięcie rozmowy z nowo poznanymi ludźmi wydaje ci się raczej karkołomne, MeetUp daje możliwość bardziej naturalnego kontaktu, który polega na robieniu czegoś wspólnie. Po zarejestrowaniu się w portalu wyszukujesz grupy zainteresowań w swojej okolicy, dołączasz do nich i w twoim kalendarzu wyświetlają się organizowane przez nich wydarzenia. Grupy, w których ja jestem to np. Copenhagen Cinema Club, Coffee Dates for International Girls, Single Expats in Denmark, czy – moja ulubiona – Board Games at Bastard Café, grupa dla fanów planszówek.

Planszówkami zaraziłam się jeszcze w Polsce, a tu w Kopenhadze jest taka fantastyczna kafejka, która dysponuje zbiorem ponad 1300 gier. Można zajęć stolik, zamówić kakao (kakao! co może być lepszego w zimowe popołudnie?), wybrać dowolną grę i świetnie się bawić ze znajomymi (lub nieznajomymi) za niewielkie pieniądze. Moja meetupowa grupa spotyka się w niedzielę, i za każdym razem próbujemy czegoś nowego.

91196cf8-733f-4738-8548-269ea703290a
Gra strategiczna Orleans. Tłukliśmy w to chyba z dwie godziny. Przegrałam trzynastoma punktami, ale wygrał kolega z Polski, więc razem godnie reprezentowaliśmy nasz naród na obczyźnie :p

Sposób trzeci – niezawodny fejsik. Facebook jest bezcennym źródłem znajomości, zwłaszcza dla au pair. Grupa Polskie au pair w USA to już legenda. Oprócz tego, że są tam gotowe odpowiedzi na każde pytanie związane z programem, które kiedykolwiek przyszło mi do głowy, forum jest też źródłem niemieszczących się w głowie historii z życia, wsparcia w sytuacjach awaryjnych i… niezliczonych nowych znajomości. Chociaż amerykański sen mam już za sobą, dalej śledzę poczynania nowych dziewczyn, i służę radą jeśli uważam, że mam coś sensownego do powiedzenia w danej sprawie. Na tej grupie poznałam też Wuuu i Gie eS, z którymi wysączyłam niejednego drinka nad Pacyfikiem, i które pomogły mi przetrwać rok w tej kalifornijskiej dżungli.

W Danii polskich au pair jest niewiele, ale te z którymi mam kontakt to właśnie fejsbukowe znajomości. Przez fb poznałam też kilka innych operek z Islandii, Włoch, Holandii i paru innych krajów. Przykładowe grupy, do których należę to: Au pair in Denmark, Au pair in Copenhagen, International students in Copenhagen, Expats in Copenhagen. Na nich też dodawane są warte uwagi wydarzenia, na które można pójść skrzykniętą na fb ekipą i poznać sympatycznych ludzi.

Sposób czwarty – szkoły/kursy. Nic tak nie łączy jak „szkolna ława”. Dlaczego by więc nie połączyć przyjemnego z pożytecznym i nie zapisać się na jakiś przydatny kurs? Ja na swoim CPE Preparatory Class poznałam między innymi aspirującego na Cambridge University licealistę, inżyniera pracującego nad papierowymi butelkami dla Carlsberga i… pastorkę duńskiego kościoła narodowego. W listopadzie zaczynam intensywny kurs duńskiego, cztery razy w tygodniu po trzy godziny i tam też mam nadzieję nawiązać jakieś nowe znajomości.

Jeśli ktoś nie jest tak zakręcony na punkcie języków, zawsze może wybrać się na kurs gotowania albo masażu. Nie wszystkie są kosztowne. Mój duński jest na przykład… za darmo.

Sposób piąty – organizacje/wolontariat. Mam to szczęście, że Kopenhaga jest miastem, gdzie bardzo łatwo o wolontariat w organizacjach non-profit i instytucjach kultury. Nie mówię jeszcze po duńsku, co jest trochę problematyczne, ale w działalność charytatywną i pomoc humanitarną chcę się zaangażować nie tylko dlatego, że lubię dzielić się swoim czasem i umiejętnościami, ale też dlatego że w ten sposób łatwo poznać bardzo ciekawych, sensownych ludzi. Na ten moment dołączamy z O. do międzynarodowego klubu Rotaract. Rotariuszy możecie znać z ogólnoświatowej kampanii przeciw polio. Jednak większość ich działalności to akcje lokalne, zorientowane na pomoc konkretnej społeczności. Oprócz tego kluby Rotary i Rotaract mają za zadanie pomagać w rozwoju osobistym i zawodowym i rozbudowywać sieć kontaktów między ludźmi różnych profesji.

14390711_10209154398209994_4291664958289396330_n
Międzynarodowa kolacja naszego klubu Rotaract
fd44178e-6f03-4cbd-8d1a-d341f3332181
Zrobiłam pierogi ze szpinakiem i rocottą
2944e717-f0b6-4a3c-a6d4-9c77a44afc7b
Każdy przyniósł jakieś dobroci ze swojego kraju

Międzynarodowego wymiaru Rotaract doświadczyłam bardzo pozytywnie w ubiegłym tygodniu, kiedy do Kopenhagi przyjechał R., kolega O. z ukraińskiego klubu. O. była akurat w Belgii i nie mogła go oprowadzić, więc poprosiła mnie. A we mnie oczywiście obudził się duch przewodnika. Spędziliśmy całkiem miłe popołudnie, a ja mam teraz bazę wypadową do Lwowa, w którym jeszcze nie byłam.

14714896_1774927309462024_3614799481747900821_o
Oprowadzam R. z ukraińskiego Rotaract po Kopenhadze

Sposób szósty – wujek Google. To może zabrzmieć trywialnie, ale w pewnym sensie możesz… wygooglać sobie znajomych. Wpisz w wyszukiwarkę miasto, w którym mieszkasz, i coś czym się interesujesz lub co lubisz robić, znajdź miejsce w którym możesz tę pasję realizować, i Twoje szanse na poznanie ludzi o podobnych upodobaniach rosną w tempie geometrycznym. Ja w ten sposób trafiłam na Copenhagen Theater Circle, czyli anglojęzyczny teatr w Kopenhadze, który regularnie organizuje między innymi salony poetyckie i czytanie dramatu. Tak znalazłam też Free Walking Tours, na których zwiedziłam kawał miasta.

14500570_1195405567195338_7018208841721776717_o
Prowadzona przez przewodnika-wolontariusza wycieczka po mieście

Moja złota zasada? Być cierpliwym i nie zniechęcać się. Spośród tych wszystkich spotkań, na których byłam w ciągu ostatnich trzech miesięcy były takie, na których bawiłam się świetnie, i takie które były całkowitym niewypałem. Nie mam wygórowanych oczekiwań. Znaczna część ludzi, których przy tej okazji poznałam, to jednorazowe znajomości. Czasem trzeba spotkać tysiąc osób, żeby znaleźć jednego przyjaciela. Ale w końcu trafia się taka znajomość, która nabiera znaczenia i którą ma się ochotę pielęgnować, nawet będąc na drugim krańcu świata. Powodzenia!

Reklamy

Jedna myśl na temat “6 sposobów na poznanie znajomych w nowym mieście – poradnik ekspatriantki

  1. Mysle, ze z dobrym nastawieniem nawet niesmiale osoby moga znalezc znajomych jesli sa otwarte. Jesli ktos gotuje tak zajebiscie jak Ty to ma ulatwione zadanie 😀 zaluje ze Cie spotkalam tak pozno, Wiglia byla przepyszna!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s