Szczęśliwego nowego wtorku

Ahoj załogo! Miło Was wciąż widzieć na tym tonącym okręcie, jakim jest przez ostatnie kilka tygodni mój blog. Zniknęłam z radaru na dwa miesiące, choć nie dlatego, że nic się nie działo, ale właśnie dlatego, że wydarzyło się (i wciąż dzieje) nieprawdopodobnie wiele. Rok 2017 przywitałam bez porannego kaca, zwietrzałych sentymentów i góry absurdalnie ambitnych postanowień.… Czytaj dalej Szczęśliwego nowego wtorku

60 dni w ojczyźnie Andersena

60 dni w ojczyźnie Andersena minęło jak z bicza strzelił. Kalendarz oszalał i gubi kartki szybciej niż drzewa liście. A gubić już zaczęły i jesień zawitała do słonecznej jak dotąd Kopenhagi. Nie, nie zrobiło się zimno. Ciągle pedałuję po mieście moim zardzewiałym rowerem z romantycznie rozwianym włosem, płaszcz zostawiwszy w szafie. Ale dwa dni temu… Czytaj dalej 60 dni w ojczyźnie Andersena